Policjant może sprawdzić trzeźwość kierującego w każdej chwili, bez podawania powodu i bez wcześniejszych podejrzeń wobec konkretnej osoby. To rutynowa czynność, nie zarzut. Kłopot polega na tym, że większość kierowców poznaje swoje uprawnienia dopiero wtedy, gdy akta leżą już w sądzie, a konsekwencje jazdy po alkoholu potrafią zależeć od setnych części promila. Kilka minut na poboczu decyduje o tym, jakim materiałem dowodowym sąd będzie później dysponował.
Wynik z alkomatu i dwa progi, które zmieniają wszystko
Pomiar z wydychanego powietrza podaje się w miligramach na litr, a przelicza na promile: 0,1 mg/l to mniej więcej 0,2 promila, a 0,25 mg/l to 0,5 promila. Te dwie liczby wyznaczają zupełnie różne ścieżki odpowiedzialności:
- od 0,2 do 0,5 promila włącznie mówimy o stanie po użyciu alkoholu, czyli o wykroczeniu z art. 87 par. 1 Kodeksu wykroczeń,
- powyżej 0,5 promila jest to już stan nietrzeźwości i przestępstwo z art. 178a par. 1 Kodeksu karnego.
Różnica jednej setnej promila potrafi więc przenieść sprawę z kategorii wykroczenia do kategorii przestępstwa. Dlatego przy wynikach ocierających się o próg tak duże znaczenie ma sposób przeprowadzenia badania.
Alkomat czy krew? Kierowca ma prawo żądać
Najmocniejsze uprawnienie podczas kontroli to nie odmowa, lecz żądanie innej metody. Przepisy o badaniu trzeźwości przewidują badanie krwi także wtedy, gdy kierowca żąda go mimo wykonanego już pomiaru z wydychanego powietrza. Krew jest dowodem dokładniejszym i to jej wynik waży w sprawie więcej. Żądanie ma sens zwłaszcza wtedy, gdy:
- od spożycia minęło niewiele czasu i alkohol jest jeszcze w fazie wchłaniania, przez co pomiar z powietrza może nie odpowiadać stężeniu we krwi,
- wynik zatrzymał się tuż przy granicy 0,2 lub 0,5 promila,
- tuż przed badaniem w ustach mógł zostać alkohol, na przykład z płynu do płukania jamy ustnej albo leku na jego bazie.
Odmowa badania nie zatrzymuje sprawy
Krąży przekonanie, że odmowa badania alkomatem blokuje postępowanie, bo bez wyniku nie ma dowodu. Tak to nie działa. Sama odmowa dmuchania nie jest odrębnym przestępstwem, ale kontrola toczy się dalej: kierowcę kieruje się na pobranie krwi, które może zostać wykonane także bez jego zgody.
Co więcej, stan nietrzeźwości sąd może ustalić na podstawie całości zebranego materiału: zeznań świadków i policjantów opisujących zachowanie kierowcy, nagrań z kamer i rejestratorów, wyjaśnień samego kierującego, wreszcie opinii biegłego, który metodą obliczeń retrospektywnych szacuje stężenie w chwili jazdy. Odmowa zwykle nie pomaga, bo odbiera najprostszy dowód na własną korzyść, jakim byłby niski albo zerowy wynik pomiaru.
Wynik da się podważyć, ale argumentami
Czym innym niż odmowa jest kwestionowanie badania, które już się odbyło. Sprawdza się wtedy między innymi, czy urządzenie miało w dniu kontroli aktualne świadectwo wzorcowania, jaka jest niepewność pomiaru przy wyniku bliskim progu, w jakich odstępach wykonano kolejne próby i jaką tendencję pokazują, a także ile czasu upłynęło od ostatniego spożycia. Trafnie postawiony zarzut wobec pomiaru potrafi zmienić kwalifikację czynu, a razem z nią wymiar kary i długość zakazu prowadzenia pojazdów.
Praktyczny wniosek z kontroli jest prosty: zapamiętaj godzinę badania i liczbę prób, poproś o wydruk oraz dane urządzenia, a jeśli masz wątpliwości co do wyniku, zgłoś żądanie badania krwi od razu, a nie po tygodniu. Rozmowa z obrońcą przed pierwszym przesłuchaniem daje więcej niż próba prostowania czegokolwiek na dalszym etapie.
Autor: adwokat Jakub Cendrowski, Kancelaria Adwokacka w Warszawie, ul. Bracka 20 lok. 7A, tel. 517 344 096. Stan prawny: sierpień 2026.











